Z pamiętnika BAITowca

BAIT zawsze In plus- Ewelina Jasicka.

   Podsumowanie projektu to moment zebrania wydarzeń, mających miejsce w pewnym wcześniejszym odcinku czasowym, które tworzą doświadczenie i efekt. To odważna osobista i, o ile to możliwe, w miarę obiektywna ocena wymiernych efektów lub ich braku. Postaram się być jak ptak, który swoim szerokim zasięgiem lotu z dystansem odszuka wszystkie możliwe wariacje potrzebne do tego zadania. Przyda się tu mariaż cech łagodności i zdecydowania, bez megalomanii. Ponieważ projekt dotyczy nauki studentów, więc moja uwaga skupi się w głównej mierze wokół pracy studenta, którym również jestem. Pozostaję w dużej wdzięczności dla królowych tego projektu Idy Bocian i Ewy Ignaczak oraz ich świty Marzeny oraz Grzegorza. Jestem kobietą i zaraz po Peny, najstarszym uczestnikiem, co zapewne ma wpływ na rodzaj moich spostrzeżeń. Szum wprowadzi również moje ciągle silne zadowolenie z akademii. Świadoma swoich ograniczeń postaram się jednak o w miarę różnorodne podsumowanie.

  Pierwsze spotkanie BAIT odbyło się w połowie kwietnia 2012r. w teatrze OFF de bicz w Sopocie, gdzie znajduje się główne miejsce działania akademii. Z uwagi na międzynarodowy charakter projektu, zmiany lokalowe - w okresie letnim studenci i wykładowcy mieli przyjemność pracy w różnych innych miejscach w Łebie, w plenerze oraz w Kłajpedzie. Plusem jest to, że takie fizyczne przemieszczanie jest symbolem wolności przyszłych artystów, tego, że sztuka nie zna granic, ciągle szuka i chce dotrzeć do ludzi. Sztuka żyje na walizkach. Doświadczanie miejsca jest uczeniem się różnorodności, które niesie ze sobą scena, widz, energia, inny człowiek, mentalność. Litewska szkoła pokazała nam różnice i podobieństwa podejścia do pracy artystycznej oraz zwyczaje kulturowe, z którymi obcujemy przy comiesięcznych spotkaniach z sąsiadami. Chętnie zagościmy teraz w Szwecji. Nieprawdopodobna ilość i koloryt wykładowców w Polsce i na Litwie, zaszczepia na zawsze w studentach ciekawość podejścia pracy, metodyki, dyscypliny, szukania indywidualnej drogi dla siebie. Niektórzy trenerzy pozwalają na bycie ze sobą blisko, co pozwala na założenie nowych znajomości, przyjaźni i może kontaktów na przyszłą współpracę. Wymienię kilka rodzajów zajęć, których szeroki wachlarz nie ułatwia pracy studentom, którzy nastawili się tylko na daną specjalizację. Tutaj doświadczyli już śpiewu (śpiew biały, jazz, opera); nauki pracy z grupą, fechtunku i tańca (jazz, buto), pantomimy, przeglądu spektakli teatralnych, tanecznych i filmu wraz z dyskusją o sztuce z jej znawcami. W końcu pracy aktora, wstępu do metody Czechowa i podglądania pracy reżyserskiej, i wiele innych profesjonalnych lekcji, które magicznie otwierają nowe nieznane dotąd rejony naszych dusz.

Wybrałam punktowy opis obserwacji naszej pracy ponieważ inny zwyczajnie mógłby znużyć, a ambicje felietonistki zaspokajane są przez comiesięczne zapiski w dzienniku, zamieszczane na stronie internetowej BAIT. Nie znam liczb, ale duża grupa teatromaniaków weszła do projektu, jednak życie weryfikuje i dzisiaj z różnych powodów niektórych osób wśród nas nie ma, choć za miesiąc urodzą się honorowi członkowie. Ania jest takim przykładem zaciętości i nieodpuszczania nawet w takim momencie, jakim jest ciąża i czekamy na dwóch nowych bajtowców. Mam wrażenie, że zostali sami silni, nie wiem czy najlepsi, ale jak to ze studiami bywa, sami wytrwali, chętni do działania. Dla mnie cudowni. Mówiąc kolokwialnie, ludzie z pozytywnym pierdolcem (dla grzecznych, patrz pasją), krążą wokół akademii i tym samym są blisko Teatru off de bicz. Raport zmian dzięki Południowo-bałtyckiej Akademii Teatrów Niezależnych.

Studenci:

1. chłoną wiedzę jak przedszkolaki i coraz odważniej idą dalej wciąż z błyskiem w oku widocznym w archiwum zdjęć;

2. czują się pewniej, bo widzą efekty;

3. są chwaleni, ale mądrze – upominani, że bez pracy nie ma efektów i że wciąż mało umiemy;

4. szlifują swoje talenty i odkrywają nowe umiejętności; głównie widać to przy śpiewie, nauce oddechu przeponą;

5. otrzymują propozycje założenia chóru, czy współpracy przy przedstawieniach tanecznych poza BAIT;

6. wierzą w pracę, pasję i szczęście, a nie jeden talent;

7. walczą ze swoimi słabościami, kompleksami;

8. nie konkurują ze sobą; wspierają się, działają jako wspólnota;

9. poszerzają warsztat języka angielskiego;

10. witają się w pocałunkach i uściskach (oczywiście bez przesady, antypatie też są widoczne);

11. zawierają przyjaźnie: kontakt poza BAIT, Facebook, organizowanie urodzin w BAIT i poza, „domówki” itp.;

12. są częstymi widzami teatru Off de bicz oraz pomocnikami przy spektaklach;

13. zarażają innych za zewnątrz swoją odwagą (moja znajoma chce inwestować w siebie po obejrzeniu zdjęć z siedmiu zjazdów BAIT)

14. zabierają znajomych i rodziny do teatru;

15.o trzymaną wiedzę wykorzystują do lepszej oceny spektakli teatralnych;

16. wyczuwają, czy wykładowca wymaga od nich dużo, tyle ile od profesjonalnego artysty i czy uczy ich na miarę ich otwartości i możliwości;

17. dużo oczekują od wykładowców;

18. są zaangażowani;

19. czują smutek i chęć pomocy, gdy otrzymują informację o zamknięciu Teatru off de bicz i braku danych, co dalej z BAIT;

20. więcej działają na zewnątrz; dodało im to wiary i przyniosło szukanie nowych wyzwań (przygotowałam materiał filmowy o BAIT wg ustalonych sztywnych ram na potrzeby innego dużego dokumentu o pokoleniu’89, http://www.mojepokolenie.pl/), inni otrzymali nowe angaże w teatrach zawodowych (Piotr współpraca z teatrem poza granicami Polski); Kasia wykorzystuje poznane metody w pracy z dziećmi;

21. mają ciągle niską świadomość ciała, prawdopodobnie na skutek braku pracy poza BAIT;

22. mało wprawnie mówią, chętnie widzą pracę z logopedą;

23. ciągłe problemy ze skupieniem, przeszkadzają sobie i wykładowcom, rozbijając pracę, nie wynika to z braku szacunku, ale z ich ruchliwości;

24. nadal chętnie w trakcie pracy chcą wietrzyć salę, nie słuchają, że przeciąg szkodzi ich mięśniom i rozmiata po kątach ich dobrą skumulowaną mozolnie energię;

25. bałaganią na scenie, nie przygotowują stroju do pracy, ale może świadczy to o ich indywidualności i wyjątkowości;

26. rzadko przynoszą od siebie prawdziwe mleko do kawy, którą potajemnie Ktoś nam zaparza i w parze z herbatą czeka na nas przed zajęciami w termosach.

Potrzebuje i chcę, aby ta zaklęta, coraz silniejsza ludzka więź nadal trwała (bo jest prawdziwa, nie wirtualna), a gdy nauka dobiegnie końca już wiem, że niektóre znajomości przerodzą się we współpracę, niektóre w przyjaźnie. Obecnie jesteśmy przed ostatnim grudniowym spotkaniem, które będzie szlifowaniem dyplomów. Podzieleni na mniejsze grupy przygotowujemy przedstawienia. Mamy za sobą 8 miesięcy ciężkich fizycznych zajęć i powoli przemieszczamy się w kierunku psychologicznej metody warsztatu aktorskiego. Jedni odkrywają nowe zapędy aktorskie, inni odrzucają pisanie i reżyserię, inni stają się choreografami, ja kocham przymierzać kostiumy, ale wszyscy pragną śpiewu i ruchu, generalnie nowych wyzwań. Ten czas za nami zostawiam pod hasłem poszukiwań z życzeniem odwagi na kolejny rok. Czekamy na styczniowy tydzień w Kłajpedzie i premierę dyplomów sztuk teatralnych, które uwieńczą pierwszy rok akademicki i mam nadzieję szczęśliwie zainaugurują II rok BAIT.

Ewelina Jasicka