Relacja z trzeciego zjazdu Akademii

Morza szum, ptaków śpiew, zjazd BAITU odbył się w asyście mew.

Trzeci zjazd uczestników Południowo Bałtyckiej Akademii Teatru Niezależnego miał miejsce w okolicach Łeby, dokładniej w ośrodku Kacze Stawy w Nowęcinie.  Centralnym - topograficznie i mentalnie – miejscem kurortu, był basen, wokół którego skupiały się sprawy szkolno-towarzyskie. Trzy upalne dni czerwca wypełnione były po brzegi: twórczą pasją, emocjami artystycznymi i sportowymi.

Energia Aliny Jurczyszyn wykroczyła poza ramy zajęć i emanowała długo po nich, materializując się w czasie wspólnego oglądania meczu polskiej reprezentacji. Jednak przed tym prowadząca zadbała, aby wcześniej wyuczone piosenki na stałe zapisały się w zwojach pamięci.  

O pamięć mięśni zadbała Maria Miotk, tworząc układ choreograficzny do pieśni Koło Jana. Zajęcia urozmaiciła godzinnym rozciąganiem. Każdy ze słuchaczy głosił peany na cześć brzęczącego timera, sygnalizującego koniec konkretnej pozycji. Ponadto dała słuchaczom możliwość odkrycia swojego wewnętrznego zwierzęcia: żyrafy lub żabki. A wszystko w nawiasie elementów tańca klasycznego (szase, padebure itd.)

Wojowniczy temperament uwolniła Katarzyna Pastuszak, urozmaicając swoje zajęcia elementami sztuk walki. Praca w parach rozbudzała dwubiegunowe emocje: od walki po delikatną czułość. Na koniec, niczym w zmowie z Marią Miotk, kontynuowała bolesny stretching.

Ewa Ignaczak postawiła na indywidualną pracę uczestników. Etiudy aktorskie miały zaklęć myśli w ruch i otworzyć percepcję słuchaczy na świadomość własnego ciała. To zadanie, jak wszystkie prowadzone przez panią reżyser, sprowokowały słuchaczy do głębszych przemyśleń . Uczestnicy pierwszy raz doświadczyli próby przekroczenia siebie.  Jak należy to robić, udowodnili Ida Bocian i Wojciech Jaworski, dając w swych monodramach  popis doskonale opanowanego rzemiosła.

 

Trzeci zjazd BAITu skutecznie podniósł poziom kwasu mlekowego w naszych mięśniach. To krańcowe doświadczenie wzmocniło poczucie integracji, a także rozbudziło twórczy apetyt. Mentalnie przygotowało na wyjazd do Kłajpedy, gdzie „siłę muskuł przeciwstawimy sile mózgu”.